Dzięki odbitkom fotograficznym można dzielić się wspomnieniami

Jestem z tych osób przezornych, trzy razy zabezpieczonych, myślących mocno do przodu. Taka jest moja natura i jeszcze nigdy nie wyszłam na tym źle. Staram się uczyć na błędach innych, nie tylko swoich. Gdy moja koleżanka powiedziała mi, że zginął jej aparat, na którym miała wszystkie zdjęcia z wakacji, szybko pomyślałam o swoich.

Cenna pamiątka, w formie odbitki fotograficznej

Odbitka fotograficznaOd razu w Internecie sprawdziłam, po ile jest wywołanie zdjęć i po ile są odbitki. Ostatnie zdjęcia wywoływałam dwa lata temu. Te z aparatu zgrałam tylko na komputer i tak czekały. Nawet te, które miałam wręczyć swoim rodzicom. To oni byli z nami na wakacjach, razem z moim rodzeństwem. Obiecałam, że zdjęcia wywołam i im dam, a potem zapomniałam. Były przecież bezpieczne na moim dysku – myslałam. Po tej rozmowie, postanowiłam nie zwlekać. Odbitka fotograficzna u fotografa, który był blisko mnie, była w dobrej cenie. Każdemu chciałam wybrać ten sam format. Potrzebowałam po pięć odbitek wszystkich zdjęć z wyjazdu. Resztę chciałam tylko wywołać. Przecież wywołanie zdjęć nie jest ani trudne, ani drogie. Ot, po prostu ostatnio przyszła moda na robienie zdjęć i wrzucanie w sieć. I ja złapałam trochę tego syndromu. Bo zdjęcia z wyjazdu poszły jako załączniki, ale wywołania i odbitek, do tej pory, się nie doczekały. Spojrzałam jeszcze raz ile kosztuje jedna odbitka wybranego formatu i przygotowałam się na koszt. Zaniosłam zdjęcia jeszcze tego samego popołudnia. Gdy odbierałam odbitki, przeglądając je rozczuliłam się. Dawno nie patrzyłam w ten sposób na bliskich.

W takiej, papierowej formie – mogę mieć ich przy sobie zawsze. Nie muszę mieć wtedy telefonu czy komputera. Mogę mieć w portfelu i oczywiście w sercu. To ważne by dbać o chwile wspólnie spędzane. By je doceniać, celebrować, zapisywać w pamięci i na nośnikach. Jest później do czego wracać i co wspominać.