Odwiedzamy luksusowy hotel na Mazurach

Kiedy zbliżały się moje urodziny, starałam się wyszperać, co kupił mi w tym roku mój mąż. Zawsze miał już prezent parę dni wcześniej i udawało mi się go znaleźć. Jednak tym razem żadnego śladu, nawet paragonu. Zaczęłam się wtedy zastanawiać, czy przypadkiem o mnie nie zapomniał. Prawda jednak okazała się być inna.

Piękny hotel na Mazurach

luksusowe hotele mazuryMój mąż stwierdził, że przyda nam się jakaś odskocznia i w tym roku zamiast prezentu w postaci na przykład biżuterii, czy nowej sukienki zafundował nam wyjazd. Przejrzał wszystkie luksusowe hotele mazury aż w końcu znalazł coś w sam raz dla nas. Powiedział, że będę miała w hotelu spa i rożne atrakcje typu basen i zajęcia fitness. Nie zawahałam się i od razu zaczęłam się pakować. Wyjechaliśmy następnego dnia po moich urodzinach, akurat na weekend. Na miejscu byliśmy dwie godziny później, więc nie była to długa droga. Była to piękna okolica i jeszcze wspanialszy hotel. Od razu się tam zadomowiłam. Trafiliśmy akurat na obiad i mogliśmy sobie nie oszczędzać, bo jedzenie było w formie bufetu szwedzkiego, czyli można było sobie nakładać, ile tylko się chciało, włącznie z dokładkami. Ta atrakcja spodobała się mojemu mężowi najbardziej. Był on bowiem strasznym łasuchem. Po jedzeniu trochę odpoczęliśmy po podróży i od razu poszłam spalać kalorie na basenie. Cóż to był za piękny basen. Podświetlany w środku, sporych rozmiarów i tylko my i jakaś babcia w środku. Mieliśmy tyle przestrzeni tylko dla siebie.

Muszę przyznać, że te urodziny i ta forma ich spędzania spodobała mi się najbardziej. Mój mąż naprawdę się postarał i wybrał najpiękniejsze miejsce do odpoczynku. Byłam zachwycona tym hotelem. Jednak najważniejsze, że w końcu mogliśmy spędzić więcej czasu razem, bo tak to mąż jest wiecznie w pracy.