Praktyki w pięciogwiazdkowym hotelu

Zasady panujące w moim technikum były proste – każdy, kto chodził do technikum hotelarskiego musiał znaleźć sobie jeden hotel, w którym miał odbyć miesięczną praktykę. Postanowiłem spróbować swoich sił w pięciogwiazdkowym hotelu leżącym dość blisko mojego mieszkania – uważałem to za najlepszy wybór.

Opanować programy hotelowe

programy hoteloweNie wiem do dziś jakim cudem, ale postanowili przyjąć mnie na praktykę, co więcej, cały miesiąc miałem spędzić na recepcji. Gdy tam byłem cały czas zastanawiałem się nad jedną rzeczą – jakby to było, mieć coś takiego na własność. Zawsze byłem marzycielem. Zastanawiałem się, czy wiedziałbym jak założyć hotel i prowadzić go tak, by nie upadł. W końcu nie było to takie znowu proste – gdyby każdy wiedział jak otworzyć hotel, to hotele w naszym mieście nie zmieniałyby co chwilę właścicieli. Jak było – widzieli wszyscy mieszkańcy. Te same hotele co chwilę zmieniały nazwy i nic poza tym. Kolejni właściciele nie wiedzieli jak rozruszać posiadane przez nich obiekty noclegowe i ostatecznie sprzedawali je dalej z jeszcze większą stratą. Ten w którym odbywałem praktyki radził sobie jednak bardzo dobrze. Stopniowo poznawałem wszystkie niedrogie programy hotelowe, uczyłem się meldowania gości, wydawałem klucze i kierowałem ludzi na konferencje. Poznałem wszystkie systemy dla hoteli jakie tylko były w obiekcie. Zostałem nawet nauczony jak obsługuje się oprogramowanie gastronomiczne, tak na wszelki wypadek.

 

Zarządzający hotelem bardzo poważnie podchodził do standardów – osobiście sprawdził moja znajomość angielskiego, zaś po dwóch tygodniach moją ogólną wiedzę na temat hotelu. Widziałem, że był zadowolony. Gdy się żegnałem podczas ostatniego dnia powiedział mi, że jeśli skończę szkołę i będę chciał tu pracować, drzwi dla mnie zawsze będą szeroko otwarte.